Unikalne miejsce
Można powiedzieć, że żywot mieszkańców puszczy toczy się wokół pożywienia. Każdy chce i musi jeść, każdy też zostaje prędzej czy później zjedzony. Ekolodzy usystematyzowali wiedzę na ten temat, tworząc pojęcie łańcucha pokarmowego. Jego kolejne ogniwa to grupy organizmów wyróżnione pod kontem ich funkcji w ekosystemie. Podział mieszkańców puszczy na producentów, konsumentów i reducentów, albo na roślinożerców i drapieżników czy pasożyty, jest dużym uproszczeniem. Wiele drapieżników uzupełnia swą dietę również pokarmem roślinnym, a z kolei roślinożerne gryzonie, zjadają nie małe ilości owadów, ptasie jaja a nawet pisklęta. Roślinożercy zwykle zjadają rezerwy zielonych tkanek, zgromadzone w roślinności puszczy. Potrafią zjeść o wiele więcej, niż las może im bez uszczerbku zaoferować. Jednak i na tę klęskę rośliny mają radę i wciąż wypuszczają nowe gałązki. Uważny obserwator zobaczy w puszczy dziesiątki organizmów, organizmów, gdy je pozna bliżej zobaczy zależności między nimi.
Dziś Białowieska Puszcza, mimo ubiegłowiecznych okaleczeń, jest jedynym wzorcem na niżu Europy, według którego można przebudowywać współczesne chore lasy. Nadeszło opamiętanie i dziś chcemy ją w niezmienionym stanie zachować dla przyszłych pokoleń. Takie sformułowanie jest wyrazem patrzenia na świat z perspektywy poglądu człowieka, tymczasem jej trwanie możemy zawdzięczać tylko przyrodzie. Naród pragnący utrzymać tożsamość, dba o swe dziedzictwo. Puszcza Białowieska, jest zabytkiem tej samej rangi, co Wawel, tak samo zresztą królewska. Jej żywym symbolem są uratowane od zagłady żubry nizinne. Puszczę należy, więc zachować ku chwale natury, a gdy ona będzie silna, my również będziemy czerpać z niej siły. Warto pamiętać, że to na współczesnych ludziach, spoczywa obowiązek ochrony królewszczyzny, o którą przez wieki dbali władcy naszego kraju. Cała Puszcza Białowieska powinna być, więc nadal otoczona najwyższą ochroną oraz utrzymać status Parku Narodowego.
Część drzew nie dożywa jednak starości i ginie znacznie wcześniej. Końcem marca 1983 roku, nad białowieską puszczą przewala się potężny huragan. Wichura miota drzewami we wszystkie strony, przełamuje je na pół i wyrywa z rozmiękłej gleby. Inne, lepiej zakorzenione drzewa, łamie w konarach lub tuż przy ziemi. Kiedy huragan cichnie, w mrocznym wnętrzu lasu pozostają zwały połamanych i powyrywanych z korzeniami drzew, zarówno olbrzymów jak i tych stosunkowo młodych. W puszczy codziennie następuje przemiana materii. Niektóre drzewa dosłownie się rozsypują.