Profesjonalne fotografowanie
Wiele osób zaczynających swoja przygodę z fotografią bawi się w gadżetozbieraczy. Szukamy wszystkiego, co tylko można mieć w swoim asortymencie fotografa. Często przy tym nie wiedząc, co tak naprawdę do czego służy. Takie błędy często popełniają amatorzy kupujący filtry barwne myśląc, że np. filtr niebieski będzie dodawał nam do fotografii niebieskiego koloru. Nie ma nic bardziej mylnego. Trzeba przyznać rację tylko w jednym - efekt jest podobny. Filtr niebieski jednak nie nadaje nam na zdjęciu niebieskiej kolorystyki w dosłownym znaczeniu. Sprawia on, że niektóre barwy nie przechodzą przez niego. Jest wiele tabel, które mówią, jaki filtr nie przepuszcza jakiego koloru. Filtr niebieski nie pozwala, by na naszą "klatkę" dostawał się nadmiar żółci i brązu. Efektem jest naturalnie niebieska dominanta. Filtr niebieski przepuszcza także dość sporo żywej, czerwonej barwy.
Filtr polaryzacyjny to jedna z najciekawszych gadżetów w fotografii. Nawet wszechobecna fotografia cyfrowa nie zastąpi prawdziwego "polara" - a jeśli już, to wymaga to dosyć czasochłonnej zabawy grafika. Filtr polaryzacyjny warto mieć w swoim asortymencie fotograficznym. Ze względu na gabaryty, warto go też nosić w plecaku, czy torbie z aparatem. Do czego służy ten filtr? Usuwa niechciane odbicia światła. Szczególnie przydatny jest dla osób, które fotografują architekturę i chcą się pozbyć niemiłych odblasków widocznych na szybach budowli. Jest to bardzo wygodna rzecz dla tych, którzy fotografują eksponaty (np. muzealne) znajdujące się w szklanych gablotach. Filtrem polaryzującym możemy też ograniczyć ilość światła wpadającego do naszego obiektywu. Dzięki polaryzacji światła wydaje się, że elementy na zdjęciu mają bardziej soczysty, żywy kolor.
Teraz każde zdjęcie - nawet to źle wykonane można uratować w Photoshopie czy innym programie służącym obróbce graficznej. Kiedyś było to nie do pomyślenia. Fotograficy mieli do dyspozycji tylko ciemnię i ewentualnie niedociągnięcia mogli tam tuszować. Ale żeby tak było, to fotograf musiał być nie tylko fotografem, ale i chemikiem, fizykiem i diabli wiedza kim tam jeszcze. Musiał się znać na odczynnikach, zasadach panujących w świecie optyki. Teraz z w każdym aparacie balans bieli jest ustawiany automatycznie przez elektronikę uprzednio dostosowany do panujących warunków. I pomyśleć, że jeszcze 20lat temu, by zmienić balans bieli na nośniki (negatyw, diapozytyw) trzeba było stosować filtry korekcyjne i trzeba było wiedzieć, kiedy jaki się stosuje.